Adam Lozinski

Piotr Pilch: Come sono iniziate le tue attività di opposizione?

Adam Lozinski: W Przemyślu mieszkam od 1984 roku, a moja działalność w Solidarności zaczęła się wcześniej, w Gliwicach. Właściwie tam były początki, byłem młodym nauczycielem, bo drugi rok pracy, kiedy właśnie powstał związek „Solidarność”. Akurat pewne względy sprawiły, że jako młody nauczyciel, znalazłem się w jego władzach. Gliwice to jest duże miasto, 1000 członków było w Komisji Zakładowej Nauczycieli, ja się znalazłem w prezydium naszej Komisji Zakładowej. Byłem odpowiedzialny za kontakty z Sekcją Regionalną w Katowicach. Wspominam różne rzeczy, pamiętam, pogrzeb Prymasa Wyszyńskiego; akurat wtedy odbyła się w Warszawie konferencja nauczycieli historii Solidarności. Tam nie było dużo ludzi, ze 40 osób. Dyskutowaliśmy o potrzebie zmian w nauczaniu historii. Zachowałem nawet delegacje, mam potwierdzenie, że tam byłem, ale nawet jej nie zrealizowałem. Mam je na pamiątkę, mogę pokazać. Takie są wspomnienia.

PP: Certo, queste cose sono molto preziose.

AL: Także do Przemyśla przybyłem w ’84 roku. Przede wszystkim ze względów rodzinnych, bo syn bardzo chorował na Śląsku na drogi oddechowe. W 1984 roku przybyłem do Przemyśla, nie znając nikogo. I to nie były łatwe czasy dla obcych, bo na nich patrzono podejrzliwie. Pamiętam taką sytuację, chociaż inni zapomnieli o tym. Wprowadziliśmy się w lipcu, a we wrześniu ogłoszono w KIK-u (Klub Inteligencji Katolickiej), że potrzebują nauczycieli do pomocy, do nauczania. Więc się zgłosiłem. I wtedy mój późniejszy przyjaciel zapytał, kto mi polecił to stanowisko. Odpowiedziałem, że nikt, bo dopiero przyjechałem do miasta. Na to usłyszałem, że „tutaj agentów nie potrzebujemy”. To było bardzo nieprzyjemne. Kolejnym razem dowiedziałem się, że ma być spotkanie nauczycieli i Msza Św. w kościele św. Trójcy. Msza była dla wszystkich o godzinie 15, a potem był opłatek dla nauczycieli, poszedłem tam i poznałem nauczycieli z Solidarności. W Przemyślu prężnie działało duszpasterstwo nauczycieli przy kościele św. Trójcy, który nazywano „Okopami Św. Trójcy” Tam poznałem m.in. Ryszarda Buksę. Wcześniej powstała inicjatywa w Warszawie, na Solcu. Co miesiąc odbywały się spotkania, od 1985 roku jeździłem na nie dość często. Stamtąd przywoziłem ulotki. Mieszkałem na Rogozińskiego, blisko stacji Zasanie. Bałem się, nie raz, do domu tę paczkę z ulotkami zanosić, więc   myślałem „rzucę w krzaki”. Dużego wsparcia dla duszpasterstwa nauczycieli udzielał  ksiądz Stanisław Zarych. I to trwało do 89. roku, gdy nastała „normalność”. Potem przestałem jeździć, ale poznałem w tym czasie wiele osób. Do tej pory znam Jana Żaryna, profesora z IPN. Wtedy to on jako młody człowiek organizował takie spotkania duszpasterskie. Tak to się zaczęło.

W 1989 roku uczyłem w Szkole Podstawowej nr 13. Tam założyłem Koło Solidarności, jedno z pierwszych w Przemyślu, a pierwsze pośród szkół podstawowych. Potem zajmowałem się tworzeniem Komisji Zakładowej Solidarności, która obejmowała cały powiat. Jeździłem do Orłów czy Krasiczyna. W tamtych czasach rzadko nauczyciele mieli samochód, ja akurat miałem. Wcześniej byłem w Stanach, więc mogłem sobie pozwolić, żeby kupić, a tak, to nie dałoby się z pensji nauczycielskiej. „Sekretariat” naszej Komisji mieścił się w domu Państwa K. i R. Żurawskich. Pamiętam 15 czerwca ‘89, imieniny Jolanty, naszej znajomej. I w ten dzień zostałem wybrany na Przewodniczącego Komisji Zakładowej, zostałem szefem organizacji nauczycieli. Potem, w 1990 roku, odbył się drugi Zjazd Solidarności Regionalnej, tam zostałem wybrany w skład Zarządu Regionu, byłem nawet sekretarzem, ale bardzo krótko. Taka działalność typowo związkowa mnie nie interesowała za bardzo. Byłem w Solidarności po to, by obalić i tworzyć nowy system, a nie by działać jako związek zawodowy. Poszedłem do pracy w instytucjach, niektórzy mieli mi to za złe, bo przestałem pełnić funkcję sekretarza i zostałem w czerwcu 1990 roku wicekuratorem i przez cztery lata pełniłem bardzo ważną funkcję administracji województwa przemyskiego. Od 1 kwietnia kuratorem był wtedy Piotr Idzikowski. W pewnym momencie była narada Regionalnej Sekcji NSSZ, byli ludzie z Przeworska, Jarosławia, z Lubaczowa. Wybieraliśmy wówczas kuratora. Naszym pierwszym wskazaniem był Wiesław Beck z Lubaczowa. I taka zapadła decyzja, żeby poprzedni kurator odszedł, a minister powołał w. Becka. Następnego dnia w sobotę Wiesiek jednak zadzwonił, że z Lubaczowa jest za daleko, by dojeżdżać codziennie do Przemyśla. Solidarność wtedy była na Grodzkiej, a ja byłem w pracy. Dzwoniłem do Jarosławia, Lubaczowa i telefonicznie poinformowałem, że W. Beck nie chce być kuratorem. W trakcie tych rozmów ustaliliśmy, że Piotr Idzikowski zostanie naszym kandydatem. I to Piotra zgłosiliśmy do ministra. To były trudne momenty, ale sama sprawa była budująca. To nie było tak, że to władza proponuje, a Ministerstwo zatwierdza. My proponowaliśmy tę osobę, która wydawała nam się najlepsza na to stanowisko. I to z Ministerstwa  dzwoniono do mnie indywidualnie, bo okazało się, że w Warszawie funkcję dyrektora gabinetu ministra, pełniła osoba, którą znałem z duszpasterstwa, i pytał, czy to jest na pewno właściwy kandydat. I w ten sposób powołano Piotra Idzikowskiego na kuratora oświaty. To były trudne czasy w kuratorium. Były problemy, by odwoływać poprzednich dyrektorów, a my to przeżywaliśmy. Istna wojna była.

PP: Qui il vecchio sistema si è scontrato con il nuovo sistema. Il vecchio aveva ancora la sua influenza.

AL: Tanto più che all'inizio non c'era una nuova legge sul sistema educativo. Arrivò nel settembre 1991, ma ne approfittammo. Lo stesso curatore potrebbe emanare norme per la nomina dei direttori. Adesso è complicato che il curatore non abbia molto potere, lui è il committente, più importante è la Commissione, il Sindacato Insegnanti, i genitori. Abbiamo fatto in modo che tre persone fossero inviate alla Commissione dal consiglio di amministrazione e tre dalla scuola. Quando c'era un pareggio, lo stesso sovrintendente decideva chi sarebbe stato il preside della scuola. Abbiamo fatto un piccolo trucco. Questo era in vigore fino al 1991. Poi sono stato licenziato quando è cambiato il governo ed è arrivato il SLD. Dal 1994 ho lavorato nell'amministrazione comunale, sono stato capo del Dipartimento Istruzione del Comune. Fu solo allora che questo dipartimento fu creato in città, prima che la città non si occupasse di scuole, solo asili nido (nell'Assessorato alla Cultura c'era un responsabile degli asili). Nel 1996, tutte le scuole sono state rilevate dai governi locali. A Przemyśl, due anni prima, l'organo di governo era la città.

PP: E com'era allora? È stata una buona riforma? Era ricercata dalla società?

AL: Anzi sì, prima che di questo si occupasse lo Stato, il sovrintendente era l'organo di governo: si occupava della gestione, delle finanze, della nomina dei presidi, era responsabile di tutto della scuola. D'altra parte, c'era anche un organo di supervisione pedagogica. E il curatore ha svolto entrambe le funzioni contemporaneamente. Quando i governi locali hanno assunto la direzione delle istituzioni e sono diventati gli organi di governo, il curatore era responsabile della supervisione pedagogica, effettuava controlli, ispezioni, verificava i titoli dei candidati e le conoscenze dello studente. Penso che fosse meglio, nessuno lo contesta fino ad ora. Sì, c'è stato un problema, come al solito, con i soldi. Chi l'avrebbe pagato? È stato inventato che le città (governi locali) ricevessero sussidi dal bilancio statale per uno studente. È stato calcolato in dettaglio. Però c'erano sempre meno soldi, all'inizio questo sussidio era calcolato in modo tale che bastasse per mandare avanti le scuole. Ora, da molto tempo, il sussidio non basta e la città deve contribuire con il proprio budget. Non so come sia oggi, ma una volta a Przemyśl, negli anni '90, la città ha aggiunto poco dal budget, mentre a Varsavia le autorità hanno aggiunto quasi 100% al sussidio. In Polonia, all'inizio del XXI secolo, non è stato aggiunto più del 3%. Diamo un'occhiata alle discrepanze. La città poteva svolgere un buon ruolo e o davano soldi e l'istruzione era una priorità oppure no. Ora la città di Przemyśl aggiunge il 25%. Varsavia ridotta perché aggiunge solo il 70 per cento.

Per quanto riguarda la mia attività nella Società Culturale di Przemyśl, ne sono stato membro alla fine degli anni '80, e solo più tardi ho saputo della sua riattivazione. Non sono stato invitato alla riunione di riattivazione. Non solo io. Ho saputo che la riunione elettorale si è svolta mentre ero a Kalwaria, in un'altra occasione. Non sono stato l'unico a meravigliarsi che alcuni compagni fossero stati dimenticati. Non lo dico con pretesa, ma con una leggera sorpresa. Quando ho ricevuto un invito a una riunione della Società e c'era il presidente, Marek Kuchciński, ho pensato che fosse la sua funzione fin dai tempi andati.  

Di cos'altro posso vantarmi? Ho ricevuto una medaglia dal metropolita di Przemyśl in riconoscimento del mio servizio alla chiesa di Przemyśl.

PP: Raccogliamo anche queste cose.

AL: Non ho mai fatto parte di nessun partito, cioè dal 1990 sì, ma non prima. Quando sono arrivato a Przemyśl, non potevo lavorare in una scuola secondaria. Uno stesso regista mi ha invitato per un colloquio, sapeva che lavoro nei "tredici" e voleva assumermi, ma la festa. Non le appartenevo, quindi non poteva. Mi ha suggerito di aderire, ad esempio, allo ZNP (Unione degli insegnanti polacchi), ma ho rifiutato. Era il 1986.

PP: Ciò ha ostacolato lo sviluppo professionale.

AL: Tak, ale ja się nie przejmowałem. W drugiej szkole również dyrektor wprost powiedział, że „żądają” od nich, by przyjmowali tych, którzy należą do partii. To było z kolei w 1988 roku. W Gliwicach także pracowałem w szkole podstawowej, ale miałem również godziny w liceum. Podejrzewam, że gdybym został tam dłużej, otrzymałbym pełny etat. W dużym mieście nie kładziono takiego nacisku na zapisanie się do partii. Gdy przyjechałem do Przemyśla, w pierwszym roku pobytu, nie poszedłem na pochód 1 maja. Zostałem ukarany, nie zapłacono mi za godziny tego dnia, 7 godzin potrącono mi z pensji. W Gliwicach nigdy nie chodziliśmy na pochody, nikt tego nie żądał. Tutaj w Przemyślu bardziej chciano się pokazać. To od władz lokalnych zależało, jak duży kładziono nacisk. Z osobami z Gliwic do tej pory mam kontakt.

Sono stato anche insignito della Croce della Libertà e della Solidarietà. Potresti ottenerlo se fossi stato attivo nell'opposizione per almeno un anno. Ho avuto la difficoltà di non essere elencato dal Sai Baba, quindi ho dovuto ottenere testimoni che confermassero le mie attività. Grazie a questo, a settembre riceverò una tale Croce.

PP: Sulla base di queste affermazioni viene assegnata la Croce? Dove si svolgerà la cerimonia?

AL: Molto probabilmente a Rzeszów. La decisione è già stata presa dal Presidente della Repubblica di Polonia.

(Per ordine del Presidente della Repubblica di Polonia del 1° febbraio 2022, Adam Łoziński è stato insignito della Croce della libertà e della solidarietà. La cerimonia di premiazione si è svolta il 23 settembre presso la sezione IPN di Rzeszów)

Più di una volta sono rimasto sorpreso dal fatto che gli insegnanti conoscessero e avessero a disposizione materiali, ad esempio su Katyn, ma non li usassero. Per quanto riguarda il vescovo Ignacy Tokarczuk, abbiamo avuto un buon rapporto, prima negli anni '80 ho partecipato, insieme agli insegnanti del ministero degli insegnanti, agli incontri in occasione delle vacanze o del suo compleanno. Sono andato da lui molte volte per colloqui privati. Sono sempre stati molto fruttuosi, ci ha convinto che ci sarebbe stata la libertà, che sarebbe arrivata la Polonia libera. Non potevamo crederci, ma aveva ragione. L'arcivescovo Tokarczuk aveva un nipote deputato. Attraverso questo nipote ci siamo conosciuti meglio. Sono stato io a informare l'arcivescovo che sua sorella era morta, gli ho anche offerto un passaggio al funerale, ma l'arcivescovo ha rifiutato a causa della sua salute. 

PP: Volevo chiedere delle volte in cui nel 1997 sei diventato deputato e hai co-creato il comitato per la riforma della nuova divisione amministrativa.

AL: È stata una cosa difficile per me. C'era una disputa su quanto dovesse estendersi il potere del governo e quanto dovesse estendersi il potere di autogoverno. Ho l'impressione che questo problema non sia stato completamente risolto fino ad oggi. Si è discusso se il governo locale o l'amministrazione statale debbano essere a livello di voivodato. In secondo luogo, l'Accordo di Centro è il mio partito dal 1990, a cui ho aderito e ad esso sono fedele. Anche se c'è stato un tempo in cui il PC ha presentato al Sejm 12 deputati e diversi senatori. A 460 era una goccia.

PP: Ma all'epoca facevi parte del governo, giusto?

AL: Sì, avevamo un viceministro per le strade: Krzysztof Tchórzewski. Anche Antoni Tokarczuk era ministro, Jan Szyszko del nostro gruppo era ministro delle foreste. C'erano anche dilemmi. Anche prima delle elezioni, la nostra organizzazione era coinvolta nella questione dell'amministrazione e della divisione. La commissione, guidata da K. Tchórzewski, ha proposto 32 voivodati. Questa era l'idea. Ci sono documenti su questo argomento negli archivi di Przemyśl. Il voivodato di Przemyśl doveva essere più grande e arrivare fino a Zamość e ai monti Bieszczady. È andato. Nel frattempo, il governo ha proposto 12 province. Il nostro voivodato doveva essere la Piccola Polonia orientale.

PP: Sarebbe simile nell'area alle dimensioni attuali del voivodato?

AL: Si lo stesso. Debica e Gorlice sono stati contestati. Come risultato dei colloqui (ci è voluto molto tempo), sono emersi 16 voivodati. Restava da chiedersi quali poteri dovesse avere il maresciallo. Finora sta svanendo e sta cambiando. Non il voivoda, ma il maresciallo è l'ospite del voivodato. Il voivode è il rappresentante del governo sul campo, ha un ruolo di controllo e di supporto. La prossima è la contea. Questa è un'amministrazione di autogoverno, sebbene includa alcune organizzazioni governative, come quelle sanitarie. È una divisione così diversa. E il terzo livello: autogoverno-comune. C'è stata anche una disputa su Przemyśl e non solo. Przemyśl doveva essere una città normale e doveva essere un Przemyśl poviat. Ricordo che abbiamo presentato un emendamento secondo cui tutte le città che prima erano voivodati diventassero una città con diritti di poviat. In un corpo c'erano doppi poteri, cioè comune e poviat. È buono? Poi abbiamo pensato che per questo ci sarebbero stati più soldi, un'amministrazione. Si discuteva di chi fosse la strada, e ora tutte le strade della città sono città. Gli investimenti sono anche città, il governo non ha il diritto di investire nulla nella città. Un buon esempio è la tangenziale orientale. Questa città ha chiesto una tangenziale e l'ha costruita da sola, sebbene il governo, grazie al sostegno dei parlamentari, abbia sovvenzionato questo investimento. C'è una disputa sulla tangenziale ovest. Se è fuori città, il costo è a carico dello Stato, ma se è in città, la città sostiene il costo. Anche manutenzione stradale, illuminazione, riscaldamento. È meglio?

Tak samo miasto grodzkie. To mam na swoim koncie. Tak samo w sprawie gimnazjum. Pamiętam, według mojego rozeznania, jak dyskutowaliśmy w latach 90. Byliśmy przekonani, że szkoła podstawowa jest za długa. Pamiętam, jak uczyłem jeszcze, był taki chłopak, miał trudności w nauce, repetował. Po szóstej klasie , poszedł do innej szkoły i ukończył „podstawówkę” wcześniej, niż jego rówieśnicy. Szkoła podstawowa była za długa, nie było podziału na specjalizacje, żeby przygotowywać do konkretnego kierunku, wszystko jednakowe. Chcieliśmy to zmienić, żeby szkoła była krótsza, żeby była jakaś specjalizacja. To się nie udało do końca, bo w gimnazjach, te podziały na specjalizacje też były nierówne. Ale nasze miasto, jako miasto na prawach powiatu też przyjęło te szkoły. W Jarosławiu była inna sytuacja, tam miasto ma tylko przedszkola i szkoły podstawowe, ponadgimnazjalnymi zajmuje się powiat. A w Przemyślu wszystko jest zarządzane przez prezydenta. I to się zmieniło w wyniku naszej reformy. Teraz odwrócono znowu. Czy to dobrze? Ja nie wiem, na tym już się nie znam.

PP: È difficile per me giudicare perché ho studiato alle medie, dovrei tornare a scuola per confrontare i due. Tuttavia, nel nuovo sistema, questa età dell'infanzia è estesa e al liceo è tempo di crescere.

AL: Credo che la scuola primaria dovrebbe essere più breve, e la scuola media e la scuola superiore dovrebbero essere collegate, ad esempio, con l'esempio del diploma di scuola media prebellica.

PP: Forse un modello 6+6 o 7+5 funzionerebbe. Sono d'accordo che potrebbe andare così.

AL:  Questa è la questione di queste doppie riforme. Tanto più che sono stato associato all'educazione per tutta la vita, prima come insegnante, poi nell'amministrazione governativa, poi come curatore, e sono stato anche coinvolto nell'educazione come deputato. Per 9 anni ho lavorato presso il Podkarpackie Center for Teacher Education. Non ero un operatore pedagogico, ma organizzavo corsi e formazioni. Abbiamo ricevuto sussidi e li abbiamo utilizzati per vari scopi, organizzato corsi e persino consegnato cibo. Mi sono occupata dell'organizzazione del miglioramento. Mi è stato chiesto se mi trovavo bene in questo, perché non è una funzione organizzativa molto responsabile. Ma sono sopravvissuto.

PP: vorrei chiederle dell'istituzione della scuola superiore statale dell'Europa orientale. So che ne hai preso parte ed eri nelle autorità universitarie.

AL: Ero il presidente della Convenzione. C'erano due autorità: il Rettore e il Senato e la Convenzione. Così si chiamava. La convenzione era composta da personale esterno alla scuola. Il Presidente della Convenzione e il Rettore erano due alte cariche dell'amministrazione. Ero il presidente della Convenzione, e in precedenza il presidente della Società dell'Accademia di Przemyśl. Questa società è stata fondata nel 1990. Nel 1993 o 1994. Era ancora vivo Tadeusz Sawicki, il sindaco della città, che fu il primo presidente della Società. Per un po' è stato anche Marek Kuchciński, e poi sono diventato presidente, quando ero già deputato. A quel tempo, ho avuto l'opportunità di creare e organizzare questa scuola. È difficile per me dirlo, ma Jarosław aveva contatti migliori al Ministero. Ci hanno battuto di due anni. La nostra scuola è stata fondata nel 2001 e la loro nel 1999. C'è stato uno scontro al Ministero, è venuto il ministro e si è chiesto perché le due istituzioni fossero così vicine tra loro. Ha proposto di creare una scuola comune Przemyśl-Jarosław. Ma né le autorità di Przemyśl né quelle di Jarosław volevano essere d'accordo su questo punto. Quando abbiamo avuto più influenza in AWS, siamo finalmente riusciti a creare la nostra scuola. L'idea era che l'Università di Rzeszów si fondesse con diverse scuole più piccole. E l'obiettivo era creare l'Accademia principale a Rzeszów e scuole professionali più piccole nelle città più piccole: Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg. Successivamente si è scoperto che sono stati creati in città più piccole, come Przeworsk. La nostra scuola doveva essere umanistica, con contatti con l'Oriente, per concludere accordi con Leopoli e Ucraina. Ha funzionato allora? Si è scoperto che le discipline umanistiche sono di buon livello. Ad esempio, Jerzy Bartmiński, che è uno dei migliori filologi polacchi in Polonia e fratello di padre Stanisław Bartmiński, parroco di Krasiczyn e attivista del governo locale di Jan, ha tenuto una conferenza qui. Le discipline umanistiche non hanno funzionato davvero qui, probabilmente non esiste più la filologia polacca. Si concentra su major rigorose e tecniche. Le discipline umanistiche se ne vanno. Da nessuna parte, nemmeno a Lublino, c'era un'università che avrebbe attuato la politica orientale.

PP: A causa di ciò che sta accadendo all'estero, c'è il potenziale per una tale università. Era un'idea allora, e tanti anni dopo è ancora valida.

AL: Forse succederà ancora.

PP: Sul forum dell'Europa dei Carpazi è stata recentemente menzionata l'idea di creare uno staff educativo universitario in Ucraina. Ma per quanto ne so, è una cosa molto difficile.

AL: Penso che ci siano troppe di queste università. Forse se fosse diverso… Ricordo che quando ero studente negli anni '70, una piccola percentuale di giovani frequentava l'università. Era il 3, 4, 5 percento, tutto qui. E adesso? Cioè, non accadrà mai in nessuna comunità che la maggioranza abbia il potenziale per studiare. Sì, può studiare, ma quale sarà il livello e quali saranno gli effetti. E ci sono esigenze? Non abbiamo solo bisogno di persone istruite, ma anche di persone simili per altre professioni. E anche questa è una differenza, i genitori hanno delle ambizioni, li mandano nelle scuole, li sostengono con il tutoraggio. E cosa? Ha senso? È di questo che si tratta? Leggo spesso libri diversi, ad esempio di Stanisław Zarych. Veniva da un piccolo villaggio ed è stato mandato a scuola. Il fatto era, naturalmente, questi giovani ragazzi o ragazze... ma soprattutto i ragazzi venivano scoperti. Erano intelligenti loro stessi, sostenuti finanziariamente e così via.

PP: L'ultima domanda. Volevo chiedere del consiglio comunale. Lei è stato consigliere per 12 anni, compreso il presidente del consiglio comunale. Come lo ricordi? Come è cambiata la città in questo periodo, perché si può valutare durante tre mandati.

AL: Non ho sentito questi cambiamenti. Per quanto riguarda le strade, valuto positivamente la possibilità di realizzare una tangenziale est. È un aspetto positivo, un ponte. Lo guido raramente da solo, la maggior parte delle volte guido per la città. Il trasporto pubblico è cambiato. Queste strade spesso si rompono, Bielska Street è stata recentemente rinnovata e tali buchi sono già lì. Per quanto riguarda l'istruzione, gli insegnanti sono tenuti per legge a guadagnare un certo livello di stipendio. Se non c'erano abbastanza soldi, doveva essere risarcito. Questo è in vigore dal 2009, quindi dura diversi anni. Il problema è che sono stati aggiunti pochi soldi al budget in città e gli insegnanti non hanno raggiunto questo livello, hanno ricevuto questo compenso solo a gennaio. Ricordo che un anno fu dato un compenso per oltre 3 milioni. A mio avviso, dovrebbe essere così che questi soldi nell'anno precedente avrebbero potuto essere dati per classi aggiuntive, indennità funzionali e motivazionali. E questo denaro è stato poi dato allo stesso modo. E si è scoperto che gli insegnanti sono stati dati allo stesso modo. Alcuni lo consideravano quattordici. Tale indennità era che ricevevano persino 1.000 zloty. Ho detto più di una volta che gli insegnanti sono pagati gratis, senza lavoro. Questo è un fallimento, non sono riuscito a convincere il Consiglio. Ora non so come sia, ma questo sistema è sopravvissuto. Quando si tratta di gestione, non abbiamo nessuna squadra che vorrebbe sedersi in un cerchio e fare qualcosa. Questo è il più grande svantaggio. Probabilmente amministrazioni locali. Tutti vogliono fare qualcosa, alcune persone no. Ero in una posizione abbastanza buona per lavorare part-time e potermi dedicare al Consiglio. Se qualcuno lavora, ad esempio, a Rzeszów, non c'è tempo per dedicarsi al Concilio. Questi sono tali dilemmi, ora il mandato è di 5 anni. Mi sono dimesso volontariamente dal prossimo inizio. Secondo me servono i governi locali, ma la selezione dei candidati consiglieri è reale. So che il PiS ha organizzato i preparativi. La legge non è così facile. La legge sul sistema educativo nel 1991 aveva diverse pagine, ora sono centinaia. Ecco come sono composti. È buono o cattivo? So che era brutto anche prima della guerra. E a Przemyśl il Consiglio non approva il discarico, ma la Camera contabile regionale esprime parere positivo. E infine, non ci sono conseguenze. Il consiglio potrebbe avviare la rimozione del presidente, ma è una cosa buona o cattiva? Non lo so. Ma in genere valuto positivamente il governo e l'organo amministrativo. Quanto positivo? Decidiamo da soli, il Consiglio può fare molto. Meno male che non devo più preoccuparmene.

PP: Hai già fatto la tua parte.

AL: Sì, ho fatto tutto quello che potevo. Ma non ho rimproveri. C'era un'idea in città per socializzare gli asili, cioè darli ad organizzazioni per gestirli, ma c'era una grande ribellione. Di conseguenza, potrebbe essere positivo, perché abbiamo 14 asili nido pubblici e ce ne sono oltre 20 privati, ce ne sono tanti di questi istituti, forse svolgono meglio la loro funzione, sono più economici per la città perché la città paga 50% sussidio. Forse è meglio?

Pamiętam, że pojechaliśmy kiedyś do Nowego Sącza, ponieważ tam również była taka inicjatywa. Jedna z redaktorek Życia Przemyskiego napisała o mnie artykuł pod tytułem „Jestem jaki jestem”. Właściwie to był wywiad ze mną. Nawiązywał on do tej reformy. Były  protesty, ale prezydent T. Sawicki, tak wspominają inni pracownicy Wydziału,  wierzył w tę inicjatywę i miał zaufanie do nas. Powiedział mi, że ja jestem „uczciwy do piwnicy”. Nie wiem, co to znaczyło. Jeszcze raz powiem: samorządy powinny być, władza powinna być bliżej ludzi, ale ja tej władzy teraz nie bardzo czuję. Mamy w Przemyślu Rady Osiedlowe, coś w rodzaju najniższej władzy w samorządzie. W naszym mieście, tu gdzie mieszkamy jest to Osiedle Warneńczyka. Ono sięga od ul. Wołodyjowskiego do Salezjanów. A po drugiej stronie Węgierskiej i Grunwaldzkiej jest Osiedle Kmiecie, które jest od Placu Konstytucji aż do Ostrowskiej. Pas ziemi między Sanem a Grunwaldzką. To powinno być skupisko ludzi, którzy mają wspólne interesy. Jakie są wspólne interesy człowieka z Placu Konstytucji i człowieka z Ostrowskiej? Zawsze podkreślałem, że trzeba to zmienić. Mamy 21 osiedli i one moim zdaniem powinny mieć większe uprawnienia, dysponować swoim budżetem. To jest niższa administracja, która również zabiera głos na sesji. I to nie jest najlepiej rozwiązane.

PP: Sono d'accordo. Hanno un contatto diretto con le persone, sanno meglio cosa sta succedendo nella loro zona e la loro voce non viene ascoltata. E sono invitati alla sessione, diranno qualcosa e la loro opinione non è vincolante, a nessuno importa.

PP: Tu, come storico, sicuramente lo sai meglio.

AL: E l'Ucraina? Esattamente. Credo che tutto questo vada ad alleggerire i nostri rapporti. Spero. Finora non era interessante. In Ucraina cercano la loro ideologia, cercano ciò che li collega, leggono la loro storia, proprio come altri paesi. L'Ucraina è un paese giovane. Ricordo l'inizio degli anni '90, quando avevamo contatti con Lviv e non solo. A Leopoli il dipinto della Madonna e la bandiera erano appesi nelle scuole. Questa era la base delle loro idee. E ora un esempio di un caso crudele e doloroso a Leopoli. Sull'edificio della scuola n. 10 c'è un busto di Roman Shukhevych, uno dei responsabili dell'accettazione del massacro di Volinia. La scuola n. 10 è una delle due scuole del cosiddetto polacco, vicino alla chiesa di Maria Maddalena. Una volta ho chiesto al preside di cosa si trattasse. Ho sentito che questo è ciò che hanno deciso le autorità, ed è così che deve essere nelle scuole polacche.

PP: In Ucraina, sono considerati degli eroi. Ma anche adesso, durante la guerra, vengono creati gli eroi.

AL: Fanno la propria storia in modo doloroso.

Intervistato da Piotr Pilch

Lascia un commento

Il tuo indirizzo email non sarà pubblicato. I campi obbligatori sono contrassegnati *