archív slobody

Autoportret Helen

Różne i pokrętne są drogi dzieł sztuki zanim trafią do jakiejś kolekcji – to stara, banalna prawda. Na wystawę środowiska kultury niezależnej „spotkań strychowych”, otwartą w Przemyślu 15 lipca 2023 roku, w ostatniej chwili trafił – przywieziony z Krakowa – zestaw prac Adama Macedońskiego, a tylko zasygnalizowany został wówczas skromniutki autoportret Helen Ganly. Choć na tejże wystawie zaprezentowany był rysunkowy portret Marka Kuchcińskiego wykonany przez tę artystkę w 1988 roku.

Autoportret Helen powstał nieco później, już po upadku komuny. A było to tak. Któregoś dnia  spotkałem na przemyskim rynku Helen i „Młynka” (czyli Janusza Młynarskiego z którym pracowałem kiedyś w paru redakcjach). Odruchowo zaprosiłem ich do pobliskiego baru „Pod Arkadami” na piwo. Oboje chętnie na to przystali. Spożywaliśmy więc ów chmielowy napój, w oparach szlachetnego nikotynowego dymu. Spożywaliśmy nierównomiernie, gdyż Helen sączyła cały czas tylko jedno piwo, a my z „Młynkiem” zdążyliśmy wychylić po trzy. Kiedy .spotkanie zaczęło zmierzać do finału i kelner dyskretnie położył na stoliku rachunek, to ten skrawek papieru bardzo zainteresował Helen. Chcąc zapewne wzmocnić dobrostan płatnika zaproponowała, że na odwrocie rachunku narysuje mój portrecik. Odrzekłem, że chętniej bym w tym miejscu widział jej autoportret. Zgodziła się, wzbogacając ponadto rysunek o krótki komentarz i trawestację winnej łacińskiej sentencji, ”In vino Veritas, in agua sunitas.”

Cennym kontekstem tej przygody jest sam rachunek, a właściwie ceny, jakie wówczas (niedługo przed denominacją) w Polsce obowiązywały. Piwo – 20 tysięcy złotych, zapalniczka – 7 tysięcy. Tak, wszyscy byliśmy wtedy „milionerami”. Odbiłem w kilku egzemplarzach ten rachunek z obu stron, a obdarowany nim Marek Kuchciński zobowiązał mnie kategorycznie do napisania tego komentarza. Muszę wyznać, że. wcale nie żałuję, iż nie wykorzystałem przed laty okazji do posiadania konterfektu, wykonanego przez Helen Ganly. Jej autoportret piwny daje mi więcej radości i satysfakcji.

Zdzisław Szeliga

Pridaj komentár

Vaša e-mailová adresa nebude zverejnená. Vyžadované polia sú označené *

Preskočiť na obsah