[foto: Přemysl Sobotka, 2024 r. Źródło: Post Bellum, archiv Paměti národa. ]
Powinniśmy wspólnie zmusić Brukselę do normalnego myślenia
Rozmowa z Přemyslem Sobotką, byłym przewodniczącym Senatu Republiki Czeskiej
Přemysl Sobotka (ur. 1944) – czeski lekarz, polityk. Po rozpoczęciu okupacji Czechosłowacji przez wojska Układu Warszawskiego, 21 sierpnia 1968 jako młody stażem lekarz w szpitalu miasta Liberec opatrywał rannych w masakrze dokonanej w tym mieście przez sowieckie wojsko. W latach 1996-2016 był senatorem z ramienia Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), a w latach 2004-2010 pełnił funkcję przewodniczącego Izby Wyższej Parlamentu Czech. Wielokrotny uczestnik konferencji Europa Karpat. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej za doniosły wkład w rozwój stosunków polsko-czeskich (2016).
Lucie Szymanowska: Pan wyrastał w mieście Liberec, w północnych Czechach, położonym blisko polskiej granicy. W czasach komunizmu nie było łatwo tę granicę przekroczyć, ale jednak zapytam: jak Pan „po sąsiedzku” postrzegał Polskę i Solidarność przed 1989 rokiem?
Přemysl Sobotka: Miałem o Polsce i Solidarności tylko wyrywkowe informacje. Podziwiałem odwagę Polaków – mają ją w swoim DNA – w walce z komunistami. Dotknął nas oczywiście stan wojenny, granica była praktycznie nieprzekraczalna, czego doświadczyliśmy z żoną osobiście. Miało to miejsce na Drodze Przyjaźni Polsko-Czeskiej w Karkonoszach, małżonka przy schronisku Obří bouda poszła na skróty, a żołnierz wyciągnął karabin maszynowy mówiąc, że będzie strzelał. To było bardzo nieprzyjemne. Innym razem wybraliśmy się tam z krewnymi z Anglii, a dzieci dostały zakaz odzywania się po angielsku, aby uniknąć konfliktowych sytuacji. Po prostu były to niedobre czasy.
Studiował Pan medycynę w Pradze, podczas Praskiej Wiosny, która była w Czechosłowacji czasem nadziei. Po nastaniu okupacji w 1968 roku nastąpiło nie tylko załamanie polityczne, ale także mentalny kryzys w społeczeństwie. Czy Pan postrzegał te wydarzenia jako przejaw kruchości naszej geopolitycznej sytuacji? Czy uważa Pan, że Europa Środkowa stale ma status „strefy buforowej”?
Praska Wiosna była pięknym okresem, wciąż jeszcze żyło wielu ludzi, którzy doświadczyli przedwojennej demokracji i zaczęli się oni ponownie publicznie angażować, a my, jako młodzi ludzie, dołączyliśmy do nich. Niestety, okupacja 21 sierpnia 1968 roku położyła kres wszystkiemu. Tak to jest, komuniści pozostaną zawsze komunistami. W sierpniu 1968 w Libercu jako młody chirurg, trzy tygodnie po rozpoczęciu praktyki w szpitalu doświadczyłem, czym jest chirurgia wojenna. Było to przerażające doświadczenie dla wszystkich. W Libercu Rosjanie otworzyli ogień do protestujących przeciwko inwazji, wjechali czołgiem w tłum: dziewięć osób zabitych i prawie pięćdziesiąt rannych. Przypadkowo był wtedy w Libercu Václav Havel, zatrzymał się tam na tydzień, wydał oświadczenie dla PEN Clubu. Ja na 1 września 1968 roku dostałem wezwanie do wojska. Wśród oficerów panowało wówczas ogromne zdenerwowanie. Nikt nie wiedział, co będzie dalej. Zostałem lekarzem garnizonowym, miałem zatem względny spokój.
Wnioski z wiosny 1968 roku i z sierpniowej okupacji były dla mnie jasne. Komuniści są przestępcami i za nic mają ludzi, tylko pewna słabość partyjnego przewódcy Alexandra Dubčeka pozwoliła nam trochę pooddychać świeższym powietrzem, jednak szybko się to skończyło. Wszędzie w Europie Środkowej komuniści przykręcili śrubę i przez następne dwadzieścia lat ludzie żyli w strachu. Wyjątkiem była Charta 77 w Czechosłowacji i Solidarność w Polsce. Całe nasze społeczeństwo się przygarbiło i uciekło w prywatny świat, na swoje weekendowe działki, dacze czy raczej chalupy, jak się u nas mówi. Prawie nikt nie rozmawiał o polityce, działała cenzura, informacje wyłapywaliśmy z Wolnej Europy i z Głosu Ameryki. Po prostu dziwne i raczej smutne życie.
Kilkakrotnie uczestniczył Pan w konferencji Europa Karpat. Jej motto – „Jak wolni z wolnymi, równi z równymi” – nawiązuje do drugiej, po brytyjskiej, najdłużej trwającej unii w Europie – do Rzeczpospolitej Obojga Narodów, kiedy to objęte nią narody Europy Środkowej żyły obok siebie w warunkach demokracji parlamentarnej. Jak postrzega Pan dzisiejsze stosunki polsko-czeskie i środkowoeuropejskie oraz jakie widzi Pan możliwości współpracy w regionie?
Konferencja Europa Karpat była i nadal jest bardzo dobrą okazją do wymiany poglądów na temat polityki zagranicznej, a zwłaszcza na temat możliwej – moim zdaniem wręcz koniecznej – współpracy między krajami, które znajdowały się pod władaniem Moskwy. Tylko dzięki współpracy naszych krajów możemy wywierać presję na czasami bezsensowne podejście krajów zachodnich, które nigdy nie zaznały, jak straszne było „budowanie” socjalizmu pod moskiewskim nadzorem. Dwustronne stosunki z Polską uważam za nasz priorytet, łączy nas pod wieloma względami wspólna historia i wiążące się z nią dobre, ale również trudne doświadczenia.
W jednym ze swoich wystąpień określił Pan Unię Europejską jako wyjątkowy projekt, którego pierwotną ideą jest silna Europa tworzona przez wolna państwa. W tym kontekście mówił Pan o potrzebie obrony suwerenności narodowej w czasach, kiedy w Unii pojawiłyby się tendencje do jej ograniczania. Czy dostrzega Pan takie tendencje w dzisiejszej Unii? Jeśli tak, to jakie są szanse na skuteczne przeciwdziałanie im?
Bardzo się cieszyłem, kiedy dołączyliśmy do Unii Europejskiej, ale niestety od 2004 roku Unia znacznie się zmieniła i staje się superpaństwem kontrolowanym przez pseudorząd w Brukseli. System dotacji jest wykorzystywany do wywierania presji na poszczególne kraje, gospodarka staje się coraz bardziej regulowana, a to droga donikąd. Green Deal i związane z nim dyrektywy może pierwotnie nawet były dobrym pomysłem, obecnie jednak ogranicza on rozwój gospodarczy, niszczy energetykę, a w wyniku tego praktycznie wszystko drożeje. To się odbija na życiu zwykłych ludzi. Zielona energia to szkodliwa mantra. Europa nota bene produkuje 5-7% gazu CO2. Reszta świata, głównie Rosja, Chiny, Azja i inni, cierpliwie wyczekują, kiedy się europejska gospodarka załamie.
Dlatego musimy ze sobą intensywnie współpracować i zmusić Brukselę do powrotu do normalnego myślenia. Poza tym jest tu kwestia migracji, a zwłaszcza walka z nielegalną migracją – to kolejne ogromne zadanie. Musimy chronić zewnętrzne granice strefy Schengen, w przeciwnym razie pewnego dnia obudzimy się i okaże się, że w wielu krajach Unii Europejskiej obowiązuje prawo szariatu. Błąd kanclerz Merkel musi zostać naprawiony, włącznie z tym, że zostanie przeprowadzona repatriacją osób nie chcących uznać, że Europa opiera się na chrześcijańsko-żydowskich korzeniach i że demokracja jest nienaruszalna.
Pan kandydował w pierwszych bezpośrednich wyborach prezydenckich w Czechach w 2013 roku. Jakie są Pana zdaniem najważniejsze cechy polityka ubiegającego się o prezydenturę w tej części Europy?
Wybory prezydenckie powinny wyłonić prezydenta, który przede wszystkim dba o swój kraj i który będzie współpracował z sąsiednimi krajami – bez populizmu, po prostu racjonalnie.
Warszawa-Liberec, 19 marca 2025

Přemysl Sobotka podczas panelu dyskusyjnego Konferencji Europa Karpat nt. współpracy V4, Krynica, 7 wrzesień 2016. Źródło: sejm.gov.pl. Autor zdjęcia: Paweł Kula
Přemysl Sobotka (pierwszy z prawej) podczas panelu dyskusyjnego Konferencji Europa Karpa,t Krynica, 7 wrzesień 2016. Fot. z archiwum M. Kuchcińskiego
Přemysl Sobotka (po prawej) na demonstracji podczas Aksamitnej Rewolucji 1989, przed ratuszem miasta Liberec, 23.11.1989 Źródło: Post Bellum, archiv Paměti národa