{"id":8841,"date":"2025-11-12T23:03:00","date_gmt":"2025-11-12T23:03:00","guid":{"rendered":"https:\/\/archiwumwolnosci.pl\/?p=8841"},"modified":"2026-01-14T23:06:57","modified_gmt":"2026-01-14T23:06:57","slug":"zofia-garczynska","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/archiwumwolnosci.pl\/cs\/zofia-garczynska\/","title":{"rendered":"Zofia Garczy\u0144ska"},"content":{"rendered":"

\u00a0Wspomnienia sybiraczki – Zofii Garczy\u0144skiej<\/strong><\/p>\n\n\n\n

Wczesnym rankiem, gdzie\u015b o 5-tej godzinie kto\u015b mocno za\u0142omota\u0142 do naszych drzwi. My\u015bmy jeszcze spali, to znaczy ja i m\u00f3j m\u0142odszy brat. Tymczasem wtargn\u0119li do nas enkawudzi\u015bci w szarych szynelach i w czapach z takim charakterystycznym czubem na \u015brodku tej czapy, na czole czerwona gwiazda i oczywi\u015bcie z broni\u0105 w r\u0119ku. No i do ojca krzykn\u0119li: –<\/em> \u0420\u0443\u043a\u0438 \u0432\u0432\u0435\u0440\u0445!<\/em> C<\/em>\u0434\u0430\u0439\u0442\u0435 \u043e\u0440\u0443\u0436\u0438\u0435<\/em>!<\/em> (czyli: r\u0119ce do g\u00f3ry, oddaj bro\u0144!). Tata odpowiedzia\u0142, \u017ce nie ma \u017cadnej broni. No wi\u0119c zacz\u0119li wsz\u0119dzie szuka\u0107, wyrzucali wszystko z szafy i z szuflad. Mama zacz\u0119\u0142a p\u0142aka\u0107. My\u015bmy si\u0119 pozrywali z \u0142\u00f3\u017cek przestraszeni. Brat jako\u015b wcisn\u0105\u0142 si\u0119 na kolana mamy i dr\u017c\u0105c z p\u0142aczu kurczowo si\u0119 jej trzyma\u0142. Ja te\u017c p\u0142aka\u0142am. Mia\u0142am w\u00f3wczas 14 lat. Gdy enkawudzi\u015bci zako\u0144czyli rewizj\u0119 i nie znale\u017ali \u017cadnej broni, to jeden nich popatrzy\u0142 na zegarek i powiedzia\u0142: –<\/em>\u0427\u0435\u0440\u0435\u0437 \u043f\u043e\u043b\u0447\u0430\u0441\u0430 \u0432\u044b \u0441\u043e\u0431\u0435\u0440\u0435\u0442\u0435\u0441\u044c \u0437\u0434\u0435\u0441\u044c, \u0432\u044b\u0439\u0434\u0435\u0442\u0435 \u0438\u0437 \u0434\u043e\u043c\u0430 \u0438 \u043e\u0442\u043f\u0440\u0430\u0432\u0438\u0442\u0435\u0441\u044c \u0432 \u0421\u043e\u0432\u0435\u0442\u0441\u043a\u0438\u0439 \u0421\u043e\u044e\u0437<\/em> (<\/em>czyli:\u201eza p\u00f3\u0142 godziny macie si\u0119 tutaj zebra\u0107, opu\u015bci\u0107 dom i pojedziecie do Zwi\u0105zku Radzieckiego). W tym momencie mama zemdla\u0142a. Ona chorowa\u0142a na serce. Tato siedzia\u0142 na krze\u015ble, a enkawudzista trzyma\u0142 mu przy skroniach pistolet i zabroni\u0142 si\u0119 rusza\u0107. Ja p\u0142aka\u0142am, ale jak us\u0142ysza\u0142am, \u017ce za p\u00f3\u0142 godziny mamy wychodzi\u0107 z domu, no to wesz\u0142am do pokoju i zastanawia\u0142am si\u0119 co powinnam zabra\u0107. Pomy\u015bla\u0142am sobie, \u017ce chyba trzeba po\u015bciel zabra\u0107 i wzi\u0119\u0142am t\u0119 po\u015bciel, potem jakie\u015b ubrania z wieszaka spakowa\u0142am i dorzuci\u0142am jeszcze par\u0119 innych rzeczy. Jako\u015b tat\u0119 ju\u017c pu\u015bcili, wi\u0119c weszli\u015bmy razem do spi\u017carni i wzi\u0119li\u015bmy co\u015b tam z \u017cywno\u015bci. A ten enkawudzista wci\u0105\u017c patrzy\u0142 na zegarek i w pewnym momencie krzykn\u0105\u0142: –<\/em>\u041f\u0440\u043e\u0448\u043b\u043e \u043f\u043e\u043b\u0447\u0430\u0441\u0430. \u0412\u043f\u0435\u0440\u0451\u0434! \u0412\u043e\u043d \u0438\u0437 \u0434\u043e\u043c\u0430!<\/em> <\/em>(czyli: P\u00f3\u0142 godziny ju\u017c mija. Zabierajcie si\u0119! Wychod\u017acie z domu!) A zima wtedy by\u0142a okrutna, mr\u00f3z si\u0119ga\u0142 35 \u00b0.<\/p>\n\n\n\n

No i za\u0142adowali nas na sanie. Jechali\u015bmy 12 kilometr\u00f3w do takiego miasteczka, do stacji Narewka w Puszczy Bia\u0142owieskiej. Tam ju\u017c by\u0142o bardzo du\u017co ludzi, g\u0142\u00f3wnie le\u015bnik\u00f3w, ale te\u017c wiele os\u00f3b starszych oraz dzieci. Dooko\u0142a rozlega\u0142 si\u0119 p\u0142acz, lament, co\u015b okropnego. Na torach sta\u0142y ju\u017c wagony przygotowane dla nas. No i za\u0142adowano nas do tych bydl\u0119cych wagon\u00f3w. Ciasnota by\u0142a okropna. W wagonie by\u0142o nas 50 rodzin. Ale pomimo tej wielkiej ciasnoty atmosfera od razu sta\u0142a si\u0119 jaka\u015b taka jakby rodzinna. Osoby starsze zajmowa\u0142y dolne prycze, a m\u0142odsi \u0142adowali si\u0119 na g\u00f3rne. Czu\u0142o si\u0119 jak\u0105\u015b tak\u0105 serdeczno\u015b\u0107 jakby wr\u0119cz rodzinn\u0105. Jeden drugiemu pomaga\u0142. Oczywi\u015bcie p\u0142akali\u015bmy – co tu du\u017co m\u00f3wi\u0107 \u2013 wszyscy.<\/p>\n\n\n\n

Podr\u00f3\u017c trwa\u0142a prawie miesi\u0105c: 10-go lutego nas zabrano, a 6-go marca wy\u0142adowano nas na Syberii, na stacji Talmienka. To by\u0142 a\u0142tajski kraj, talmi\u0144ski rejon, a wojew\u00f3dztwo barnauskie. W drodze umiera\u0142o wiele dzieci – z g\u0142odu, z zimna. Tak wi\u0119c nasza droga na Sybir usypana by\u0142a trupami dzieci, ale tak\u017ce starc\u00f3w i innych. Nast\u0119pnie saniami przez ca\u0142\u0105 noc wieziono nas w g\u0142\u0105b tajgi, dziewiczego lasu, gdzie na polanie czekali na nas enkawudzi\u015bci. Ulokowano nas w prowizorycznych barakach, po 6 rodzin w ka\u017cdej z izb. Prawie natychmiast zachorowali\u015bmy \u2013 ja i m\u00f3j tata. Po prostu by\u0142a wysoka gor\u0105czka i niesamowita biegunka, a nie by\u0142o tam \u017cadnego lekarza. W tych barakach w\u015br\u00f3d tajgi byli\u015bmy zamkni\u0119ci od \u015bwiata i ludzi. Tato m\u00f3j le\u017ca\u0142 jakie\u015b 10 dni, ja natomiast by\u0142am nieprzytomna i ju\u017c w agonii prawie umiera\u0142am. Mama w strasznej rozpaczy pobieg\u0142a do enkawudzisty i prosi\u0142a o jak\u0105\u015b pomoc, o lekarza, o ratowanie umieraj\u0105cej c\u00f3rki. On cynicznie odpar\u0142: \u201eNo to trudno, niech umiera wasza c\u00f3rka\u201d. Mama przybieg\u0142a do baraku zrozpaczona, kl\u0119cza\u0142a przy mojej pryczy, p\u0142aka\u0142a i modli\u0142a si\u0119 bardzo gor\u0105co. No i Matka Boska wys\u0142ucha\u0142a jej pr\u00f3\u015bb.<\/p>\n\n\n\n

W tym \u0142agrze my\u015bmy byli przydzieleni do rob\u00f3t w tajdze, do \u017cywicowania. Pozornie wydawa\u0142oby si\u0119, \u017ce ta robota nie jest taka ci\u0119\u017cka. Jednak dla nas to by\u0142a bardzo ci\u0119\u017cka praca. Ka\u017cda rodzina mia\u0142a wyznaczony taki obszar lasu sosnowego i musia\u0142a wype\u0142ni\u0107 norm\u0119. Ojciec wycina\u0142 na pniu sosny tzw. \u201ekorytko\u201d i \u201ew\u0105sy\u201d, a potem \u201enaczy\u0144ko\u201d u do\u0142u. Natomiast mama i my dzieci musieli\u015bmy wybiera\u0107 \u017cywic\u0119 z tych \u201enaczyniek\u201d. Aby dotrze\u0107 do kolejnych sosen, musieli\u015bmy przedziera\u0107 si\u0119 przez chaszcze i powalone drzewa. W dodatku bardzo dokucza\u0142y nam komary Widliszki, kt\u00f3re w dodatku roznosi\u0142y malari\u0119. Gryz\u0142y nas te\u017c takie drobne muszki, kt\u00f3re wciska\u0142y si\u0119 do oczu i nosa. To by\u0142o naprawd\u0119 co\u015b potwornego. Trudno mi nawet okre\u015bli\u0107, jak bardzo my\u015bmy w tej tajdze cierpieli. A w dodatku nie mieli\u015bmy co je\u015b\u0107, g\u0142odowali\u015bmy strasznie i przez to byli\u015bmy s\u0142abi. Pami\u0119tam jak m\u00f3j brat zauwa\u017cy\u0142, \u017ce wysoko na drzewie jastrz\u0105b ma gniazdo. Niewiele my\u015bl\u0105c zacz\u0105\u0142 wdrapywa\u0107 si\u0119 na to bardzo wysokie drzewo, a my\u015bmy truchleli ze strachu, \u017ce on mo\u017ce spa\u015b\u0107 i si\u0119 zabi\u0107. By\u0142 jednak niezwykle sprytny, zdo\u0142a\u0142 wspi\u0105\u0107 si\u0119 na sam wierzcho\u0142ek drzewa i wybra\u0142 z gniazda ma\u0142e jastrz\u0119bie jajeczka. Pomimo tego, \u017ce by\u0142am bardzo g\u0142odna, to jako\u015b nie mog\u0142am tego zje\u015b\u0107.<\/p>\n\n\n\n

Pierwsz\u0105 Wigili\u0119 w tajdze na Syberii prze\u017cyli\u015bmy w1940 roku. To by\u0142 normalny dzie\u0144 jak co dzie\u0144, sz\u0142o si\u0119 do pracy. Jednak akurat w tym dniu nie posz\u0142am razem z bratem do \u017cadnej pracy, bo by\u0142 wtedy okropny mr\u00f3z. Nawet nie wiedzia\u0142am, \u017ce to jest dzie\u0144 wigilijny. Gdy rodzice wr\u00f3cili do baraku, to mama spojrza\u0142a na nas i rozp\u0142aka\u0142a si\u0119 m\u00f3wi\u0105c: -Dzieci, dzisiaj jest Wigilia Bo\u017cego Narodzenia. Nie wiem nawet sk\u0105d wzi\u0119\u0142a obrusik, po\u0142o\u017cy\u0142a go na stole, postawi\u0142a obrazek \u015bwi\u0119ty i zapali\u0142a \u015bwiec\u0119. Wyci\u0105gn\u0119\u0142a sk\u0105d\u015b kawa\u0142ki chleba, kt\u00f3re du\u017co wcze\u015bniej oddziela\u0142a od swoich ust i chowa\u0142a, \u017ceby\u015bmy nie zjedli i \u017ceby teraz mog\u0142a go po\u0142o\u017cy\u0107 na stole wigilijnym. Wszyscy odm\u00f3wili\u015bmy modlitw\u0119, a modlili\u015bmy si\u0119 bardzo gor\u0105co, po czym mama wzi\u0119\u0142a kawa\u0142ek chleba i zacz\u0119\u0142a si\u0119 z nami dzieli\u0107. \u017byczyli\u015bmy sobie niczego wi\u0119cej, jak tylko powrotu do Ojczyzny, do Polski. Ja i brat tak bardzo kochali\u015bmy swoich rodzic\u00f3w, ca\u0142owali\u015bmy ich r\u0119ce, nie zwa\u017caj\u0105c na to, \u017ce by\u0142o nam naprawd\u0119 bardzo ci\u0119\u017cko. No i jedz\u0105c te kawa\u0142ki chleba, modl\u0105c si\u0119 i \u015bpiewaj\u0105c kol\u0119dy odbyli\u015bmy t\u0119 pierwsz\u0105 nasz\u0105 Wigili\u0119 na Sybirze.     <\/p>\n\n\n\n

Jak wiadomo, napad hitlerowskich Niemiec na Zwi\u0105zek Sowiecki i uk\u0142ad Stalina z polskim rz\u0105dem na uchod\u017astwie (Uk\u0142ad Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 roku) przyni\u00f3s\u0142 amnesti\u0119 dla Polak\u00f3w wi\u0119zionych w Zwi\u0105zku Sowieckim i formowanie polskiej armii pod dow\u00f3dztwem genera\u0142a Andersa. Jednak nie wszyscy ci zag\u0142odzeni i wycie\u0144czeni Polacy byli w stanie pokona\u0107 tysi\u0105ce kilometr\u00f3w aby dotrze\u0107 do formuj\u0105cej si\u0119 armii Andersa. Tak by\u0142o i z nami. Przynajmniej jednak uda\u0142o nam si\u0119 wyrwa\u0107 z tajgi. Rodzice zacz\u0119li pracowa\u0107 za skromne porcje gliniastego chleba w tartaku, w pobli\u017cu jednego z ko\u0142choz\u00f3w. No i ta w\u0142a\u015bnie okoliczno\u015b\u0107 oraz \u017cyczliwo\u015b\u0107 ko\u0142cho\u017anik\u00f3w pozwala\u0142a przynajmniej unikn\u0105\u0107 g\u0142odu, a to g\u0142\u00f3wnie dzi\u0119ki mo\u017cliwo\u015bci podkradania ko\u0142chozowych ziemniak\u00f3w czy burak\u00f3w.\u00a0 Tam mieszkali tubylcy, zwykli Rosjanie, kt\u00f3rzy te\u017c biedowali, ale dzielili si\u0119 z nami tym co mieli. I tutaj musz\u0119 bardzo mocno podkre\u015bli\u0107, \u017ce je\u015bli chodzi o nas sybirak\u00f3w, to my naprawd\u0119 mamy do zwyk\u0142ych Rosjan stosunek przyjazny. Nie \u017cywimy do nich jakiej\u015b nienawi\u015bci, bo naprawd\u0119 serdecznie nam pomagali w r\u00f3\u017cnych sytuacjach. To byli zwykli, pro\u015bci ludzie. I chocia\u017c nie by\u0142o tam ko\u015bcio\u0142\u00f3w i cerkwi, to jednak niekt\u00f3rzy z nich mieli schowane prawos\u0142awne ikony i po kryjomu modlili si\u0119. I jednak by\u0142a tam w\u015br\u00f3d nich wiara w Pana Boga, cho\u0107 oczywi\u015bcie nie mogli tego okazywa\u0107 na zewn\u0105trz. Znali\u015bmy nawet jedn\u0105 starsz\u0105 Rosjank\u0119, kt\u00f3ra gdzie\u015b tam w piwnicy trzyma\u0142a swoj\u0105 ikon\u0119 i przed ni\u0105 modli\u0142a si\u0119. A poniewa\u017c jej syn by\u0142 wielkim komsomolcem, wi\u0119c ta Rosjanka ba\u0142a si\u0119 go i musia\u0142a kry\u0107 si\u0119 przed nim z t\u0105 swoj\u0105 wiar\u0105. Kiedy\u015b jednak syn zasta\u0142 matk\u0119 modl\u0105c\u0105 si\u0119 i natychmiast zameldowa\u0142 w\u0142adzom o tym, \u017ce matka si\u0119 modli i ma ikon\u0119. No i aresztowali t\u0119 Rosjank\u0119 i potem nigdy ju\u017c nie spotkali\u015bmy jej. Ten zbrodniczy system demoralizowa\u0142 ludzi, zw\u0142aszcza tych m\u0142odych. Je\u015bli mamy pretensje i \u017cal, to oczywi\u015bcie przede wszystkim do tego systemu totalitarnego, na czele kt\u00f3rego by\u0142 Stalin.<\/p>\n\n\n\n

Po roku od zako\u0144czenia wojny wyruszy\u0142am z mam\u0105 i bratem w t\u0119 upragnion\u0105 podr\u00f3\u017c do Polski. Tam mia\u0142 nas oczekiwa\u0107 tato, kt\u00f3ry wcze\u015bniej z I Dywizj\u0105 Ko\u015bciuszkowsk\u0105 szcz\u0119\u015bliwie przeszed\u0142 ca\u0142y szlak bojowy i wr\u00f3ci\u0142 do rodzinnego Jaros\u0142awia. Gdy nasz poci\u0105g przekroczy\u0142 lini\u0119 graniczn\u0105 i zatrzyma\u0142 si\u0119 przed Przemy\u015blem, bo by\u0142 zamkni\u0119ty semafor, to wszyscy wyszli\u015bmy z tych wagon\u00f3w, ca\u0142owali\u015bmy polsk\u0105 ziemi\u0119 i za\u015bpiewali\u015bmy \u201eBo\u017ce co\u015b Polsk\u0119\u201d. Gdy dojechali\u015bmy do Przemy\u015bla, to nie by\u0142o nam \u0142atwo rozstawa\u0107 si\u0119 z tymi z lud\u017ami, z kt\u00f3rymi przecie\u017c dzieli\u0142o si\u0119 los tam na zes\u0142aniu. P\u0142akali\u015bmy strasznie, no ale musieli\u015bmy przecie\u017c dosta\u0107 si\u0119 do rodzinnego Jaros\u0142awia, \u017ceby spotka\u0107 tam naszego tat\u0119. W Jaros\u0142awiu wyszli\u015bmy z bratem na dworzec kolejowy i czekali\u015bmy na poci\u0105g, kt\u00f3rym tato mia\u0142 wraca\u0107 z wojska. Poci\u0105g wreszcie nadjecha\u0142 i pasa\u017cerowie zacz\u0119li t\u0142umnie wychodzi\u0107 z wagon\u00f3w na peron. Zacz\u0119\u0142am nerwowo wypatrywa\u0107 znajomej postaci naszego taty. Brat nie by\u0142 pewny, czy w og\u00f3le pozna ojca. W pewnym momencie krzykn\u0119\u0142am do niego: -Popatrz, tam idzie nasz tato!<\/em> Rado\u015b\u0107 by\u0142a oczywi\u015bcie ogromna, nie do opisania. P\u0142aka\u0142 tato, p\u0142akali\u015bmy my, ale to by\u0142y \u0142zy szcz\u0119\u015bcia. Jednak raduj\u0105c si\u0119 z po\u0142\u0105czenia naszej rodziny, z ogromnym smutkiem my\u015bleli\u015bmy o tych niezliczonych tysi\u0105cach grob\u00f3w, kt\u00f3re pozosta\u0142y tam. Grob\u00f3w, kt\u00f3rych tak naprawd\u0119 nie ma, bo w syberyjskiej tajdze cia\u0142a zmar\u0142ych zes\u0142a\u0144c\u00f3w chowane by\u0142y gdzie\u015b tam pod sosn\u0105, pod brzoz\u0105. I tak ko\u015bci Sybirak\u00f3w s\u0105 rozsiane na bezkresnych terenach tej \u201enieludzkiej ziemi\u201d.     <\/p>\n\n\n\n

(Wspomnienia Zofii Garczy\u0144skiej, prezeski Zarz\u0105du Zwi\u0105zku Sybirak\u00f3w w Jaros\u0142awiu nagra\u0142 w 2010 roku i opracowa\u0142 \u2013 Jacek Borz\u0119cki. Zofia Garczy\u0144ska zmar\u0142a 20 grudnia 2014 roku w wieku 88 lat.)<\/em><\/p>\n\n\n\n

\"\"<\/figure>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"

Wspomnienia sybiraczki – Zofii Garczy\u0144skiej<\/p>","protected":false},"author":4,"featured_media":8842,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[33,11],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/archiwumwolnosci.pl\/cs\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8841"}],"collection":[{"href":"https:\/\/archiwumwolnosci.pl\/cs\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/archiwumwolnosci.pl\/cs\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/archiwumwolnosci.pl\/cs\/wp-json\/wp\/v2\/users\/4"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/archiwumwolnosci.pl\/cs\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=8841"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/archiwumwolnosci.pl\/cs\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8841\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":8843,"href":"https:\/\/archiwumwolnosci.pl\/cs\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8841\/revisions\/8843"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/archiwumwolnosci.pl\/cs\/wp-json\/wp\/v2\/media\/8842"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/archiwumwolnosci.pl\/cs\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=8841"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/archiwumwolnosci.pl\/cs\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=8841"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/archiwumwolnosci.pl\/cs\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=8841"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}